Lista oczekujących wkrótce

Spedytor nie może mieć złego tygodnia przez oprogramowanie

Transport nie staje na czas naprawiania systemu. Ładunki dalej jadą, kierowcy dalej dzwonią, a klienci dalej czekają na fakturę. Dlatego EdrIQ najpierw działa na prawdziwych przewozach na nasze ryzyko, a pierwsi przewoźnicy przychodzą potem. Kiedy formularz ruszy, poprosi o adres e-mail i mniej więcej o to, co wozicie.

Najpierw prawdziwe ładunki

Zlecenia, dokumenty i fakturowanie na rzeczywistych przewozach, gdzie błąd kosztuje nas, a nie Was.

Potem kilka firm

Wdrożonych z pomocą, obserwowanych z bliska i pytanych, co się zepsuło, a nie co się podobało.

Wracaj

Blog niesie to, co powstaje, i to, co świadomie zostawiamy specjalistom.

Dlaczego nie ma czego wypełniać

Bo firma transportowa nie może przez miesiąc prowadzić dwóch systemów, podczas gdy ktoś dochodzi do przypadków brzegowych. Spedytor ma dziś ładunki do obstawienia, a oprogramowanie w połowie gotowe jest gorsze niż żadne w biznesie, w którym nieodebrany telefon to stracony ładunek.

Do czego posłuży lista oczekujących

Jedno pole, adres e-mail, opcjonalnie co wozicie i iloma pojazdami — bo pierwsze firmy będą dobierane pod dopasowanie, a dla części uczciwą odpowiedzią będzie, że system specjalistyczny robi to dla ich rodzaju pracy lepiej.

Czego będzie dotyczyć pierwsza rozmowa

Gdzie trafiają Wasze zlecenia i w jakiej formie. Kto pisze wyceny i na podstawie czego. Ile czasu po dostawie naprawdę wychodzi faktura i ile po niej przychodzi zapłata. Ta ostatnia para liczb zwykle mówi więcej niż cokolwiek innego o tym, gdzie uciekają pieniądze.

W międzyczasie

Blog niesie rozumowanie: dlaczego płatność czeka na zdjęcie, dlaczego marża na ładunku rozstrzyga się w pierwsze dwie minuty, dlaczego prawdziwym problemem jest przyjmowanie zleceń, a nie dyspozycja, co AI może i czego nie może zrobić dla przewoźnika i dlaczego zmiana systemu nie powinna kosztować Was historii tras.

Brak formularza, brak zbieranych danych, brak telefonów handlowych — po prostu praca w toku.